Jak urządzić mały salon żeby był funkcjonalny i przytulny
페이지 정보

본문
Mam przed sobą zdjęcie salonu o powierzchni zaledwie 16 metrów kwadratowych, który udało mi się zamienić w przestrzeń do życia, pracy i przyjmowania gości. Kluczem okazało się odejście od myślenia, że każdy mebel musi stać przy ścianie. Postawiłam sofę tyłem do okna, tworząc strefę wypoczynkową na środku pokoju. Z boku wstawiłam wąski stolik kawowy na kółkach, który łatwo przesunąć, gdy potrzebuję miejsca na rozłożenie maty do jogi. Zamiast jednego dużego dywanu położyłam dwa mniejsze jeden pod kanapą, drugi w strefie wejścia. Dzięki temu optycznie podzieliłam wnętrze, nie tracąc przy tym ani centymetra powierzchni użytkowej. Największym wyzwaniem było znalezienie kanapy która nie zdominuje pomieszczenia, a jednocześnie zapewni komfortowy sen dla dwojga dorosłych. Zdecydowałam się na model z funkcją spania o głębokości siedziska 90 cm, co pozwala na swobodne siedzenie bez wbijania się w oparcie. Wybrałam tapicerkę welurową w kolorze musztardowym, która dodaje ciepła i odbija światło, rozjaśniając wnętrze. Welur ma jeszcze jedną zaletę jest przyjemny w dotyku i nie mechaci się tak szybko jak len. Do tego dobrałam poduszki dekoracyjne z bawełny organicznej w odcieniach beżu i brązu. Ważne było też oświetlenie zamiast jednej lampy sufitowej zamontowałam trzy punkty świetlne: kinkiet nad kanapą, lampę stojącą w rogu i taśmę LED za telewizorem. Dzięki temu mogę regulować nastrój w zależności od pory dnia i aktywności.
Gdy przyszło do wyboru konkretnego modelu do spania, długo analizowałam różnice między wersalką a kanapą z funkcją spania. Wersalka często ma wąskie siedzisko i krótki blat do spania, co przy wzroście powyżej 175 cm bywa kłopotliwe. Dlatego postawiłam na kanapę z funkcją spania z mechanizmem DL, który pozwala rozłożyć siedzisko bez odsuwania mebla od ściany. To oszczędza cenne centymetry i ułatwia codzienne użytkowanie. Mechanizm jest prosty w obsłudze jedna dźwignia, kilka sekund i gotowe. Sprawdziłam go w sklepie kilkukrotnie, bo zależy mi na trwałości. Ważne żeby materac piankowy miał gęstość co najmniej 30 kg/m3, inaczej szybko się odkształci. W moim salonie stanęła kanapa z 16 cm materacem piankowym na stelazu listwowym, który zapewnia wentylację i elastyczne podparcie. Stelaz listwowy to nie fanaberia, tylko praktyczne rozwiązanie zapobiegające zapadaniu się materaca w newralgicznych miejscach. Listwy są wyprofilowane i ułożone co 3 cm, co daje równomierne podparcie dla kręgosłupa. Do tego dochodzi kwestia przechowywania pościeli. W małym mieszkaniu każdy schowek jest na wagę złota, a goście którzy zostają na noc wymagają czystej pościeli. Rozwiązaniem okazało się lozko z pojemnikiem na posciel, które w ciągu dnia służy jako siedzisko, a wieczorem staje się wygodnym miejscem do snu. Pojemnik ma głębokość 40 cm, co pozwala schować komplet pościeli, dwa ręczniki i zapasowy koc. To naprawdę działa bez szafy w salonie udaje mi się utrzymać porządek.
Kolejnym wyzwaniem było zagospodarowanie ściany naprzeciwko kanapy. Zamiast tradycyjnej komody postawiłam wiszącą szafkę o głębokości 30 cm, która nie zabiera przestrzeni podłogowej. Na niej umieściłam telewizor na uchwycie obrotowym, co pozwala oglądać go także z jadalni. Pod spodem zamontowałam dwa haczyki na słuchawki i piloty. To drobiazg, ale porządkuje przestrzeń. Po drugiej stronie pokoju ustawiłam regał na książki o konstrukcji ażurowej, który nie przytłacza optycznie. Wypełniłam go głównie pionowymi elementami wysokie wazy, wazon z suszonymi trawami, kilka albumów. Dzięki temu wzrok wędruje w górę, co optycznie podnosi sufit. W małym salonie warto unikać niskich mebli, które przysadzistością zmniejszają przestrzeń. Zamiast stolika kawowego używam pufy z miejscem do przechowywania w środku. Na co dzień służy jako podnóżek i stolik, a gdy przychodzą goście zamienia się w dodatkowe siedzisko. To rozwiązanie sprawdza się świetnie w praktyce, bo pufa jest lekka i łatwo ją przestawić.
Nie mogłam zapomnieć o detalach które robią różnicę. Zasłony sięgające od sufitu do podłogi wizualnie wydłużają okno i całe pomieszczenie. Wybrałam lniane, przepuszczające światło, ale dające poczucie intymności. Na parapecie postawiłam dwie doniczki z monsterą i paprotką, które oczyszczają powietrze i wprowadzają życie. Rośliny nie wymagają dużo miejsca, a od razu zmieniają klimat. Ściany pomalowałam na biało z dodatkiem odrobiny szarości, żeby nie raziły chłodem. Na jednej ścianie powiesiłam duże lustro w drewnianej ramie, które odbija światło z okna i optycznie podwaja przestrzeń. To trik, który zna każda blogerka wnętrzarska, ale działa bez zarzutu. Ważne żeby lustro wisiało na wysokości oczu, inaczej efekt przepadnie. U mnie wisi tak, że odbija widok na kanapę i część jadalnianą, przez co salon wydaje się większy o jakieś 30 procent. Do tego dołożyłam kilka drobiazgów drewnianą tacę na stoliku, ceramiczny wazon z gałązkami eukaliptusa i lniany bieżnik. To wszystko są elementy które można łatwo zmienić, gdy znudzi się aranżacja.
Przy wyborze kanapy z funkcją spania warto zwrócić uwagę na wysokość siedziska. Zbyt niska utrudnia wstawanie, zbyt wysoka nie jest wygodna do siedzenia. Optymalna wysokość to 42-45 cm od podłogi. W moim przypadku sprawdził się model z siedziskiem na wysokości 44 cm i tapicerką welurową w kolorze antracytowym, która nie pokazuje zabrudzeń. Welur jest też przyjemny w dotyku i łatwy do czyszczenia wystarczy wilgotna ściereczka. Do tego dobrałam poduszki dekoracyjne z bawełny organicznej w odcieniach beżu i brązu. Ważne było też oświetlenie zamiast jednej lampy sufitowej zamontowałam trzy punkty świetlne: kinkiet nad kanapą, lampę stojącą w rogu i taśmę LED za telewizorem. Dzięki temu mogę regulować nastrój w zależności od pory dnia i aktywności. Kolejnym praktycznym rozwiązaniem jest zastosowanie półek narożnych. W małym salonie często marnuje się przestrzeń w kątach, a tam można umieścić wąskie półki na książki lub bibeloty. Ja zamontowałam dwie takie półki nad drzwiami, co wykorzystuje przestrzeń która normalnie stoi pusta. Trzymam tam rzadziej używane przedmioty, jak zapasowe świece czy albumy ze zdjęciami. To naprawdę działa bez szafy w salonie udaje mi się utrzymać porządek.
Organizacja przestrzeni w małym salonie wymaga też przemyślenia stref. U mnie wyraźnie wydzieliłam trzy: wypoczynkową z kanapą i stolikiem, jadalnianą z rozkładanym stołem i kącik do pracy z biurkiem w zabudowie. Biurko ma blat o głębokości 50 cm i szuflady na dokumenty, a nad nim wiszą półki na segregatory. Gdy nie pracuję, zamykam wszystko w szufladach i przykrywam blat ozdobną tkaniną. Dzięki temu przestrzeń nie kojarzy się z biurem, a z salonem. Ważne żeby stół jadalniany był składany lub rozkładany. Mój ma wymiary 80x80 cm w stanie złożonym, a po rozłożeniu robi się 80x160 cm, co wystarcza dla sześciu osób. Krzesła wybrałam składane, które wiszą na ścianie w przedpokoju. To oszczędza miejsce i dodaje charakteru. W małym salonie każdy centymetr jest na wagę złota, dlatego warto szukać mebli wielofunkcyjnych. Na przykład pufa z schowkiem może służyć jako podnóżek, stolik i dodatkowe siedzisko. Albo stolik kawowy z blatem unoszonym do góry, który zamienia się w stół do pracy. Takie rozwiązania są praktyczne i nie wymagają kompromisów w stylu.
Ostatnim elementem który chcę opisać jest przechowywanie pościeli. W małym salonie każdy schowek jest na wagę złota, a goście którzy zostają na noc wymagają czystej pościeli. Rozwiązaniem okazało się lozko z pojemnikiem na posciel, które w ciągu dnia służy jako siedzisko, a wieczorem staje się wygodnym miejscem do snu. Pojemnik ma głębokość 40 cm, co pozwala schować komplet pościeli, dwa ręczniki i zapasowy koc. To naprawdę działa bez szafy w salonie udaje mi się utrzymać porządek. Gdy kanapa z funkcją spania jest rozłożona, pościel jest już przygotowana w pojemniku, wystarczy wyjąć i pościelić łóżko. To oszczędza czas i nerwy, zwłaszcza gdy goście pojawiają się niespodziewanie. Do tego dołożyłam kilka drobiazgów drewnianą tacę na stoliku, ceramiczny wazon z gałązkami eukaliptusa i lniany bieżnik. To wszystko są elementy które można łatwo zmienić, gdy znudzi się aranżacja. Salon o powierzchni 16 metrów kwadratowych może być funkcjonalny i przytulny, jeśli tylko dobrze przemyślimy każdy detal. Ważne żeby nie bać się i testować różne ustawienia mebli. Często okazuje się że to co na pierwszy rzut oka wydaje się niemożliwe, po kilku próbach staje się codziennością. I pamiętajcie, że w małym mieszkaniu najważniejsza jest logika użytkowania, a nie wygląd na zdjęciu z katalogu. To moje doświadczenie z kilku lat aranżacji małych przestrzeni.

- 이전글Podłoga w salonie - jak wybrać mądrze i uniknąć kosztownych błędów 26.06.21
- 다음글hoki1881 26.06.21
댓글목록
등록된 댓글이 없습니다.
